Hanna Banaszak - Samba przed rozstaniem
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Komentarze (10)
> "a" napisał/napisała:
> > Pamiętam Opole , kiedy Pani Banaszak wykonywała to premierowo, płakałyśmy z przyjaciólką jak glupie, wtedy odkryłyśmy Jonasz Koftę i jego piękne wiersze...
>
> Przecież to jest wiersz Agnieszki Osieckiej a nie Jonasza Kofty :hahaha:
> No to się popisałaś Kobieto.;D
Za mądra to Ty nie jesteś, prawidłowo napisała koleżanka "a", autorem słów jest Janusz Kofta, a nie Agnieszka Osiecka.
> Pamiętam Opole , kiedy Pani Banaszak wykonywała to premierowo, płakałyśmy z przyjaciólką jak glupie, wtedy odkryłyśmy Jonasz Koftę i jego piękne wiersze...
Przecież to jest wiersz Agnieszki Osieckiej a nie Jonasza Kofty :hahaha:
No to się popisałaś Kobieto.;D
Kiedy cała jestem głodem
Twoich oczu, dłoni twych...kochany...nie możesz...
Bierzesz mi ostatnią wodę
Żar pustyni pali mnie
Bezlitosna płowa pustka
Mam spękane suche usta
Pocałunek mój to krew
Nie, nie możesz teraz odejść
Kiedy cała jestem głodem
Twoich oczu, dłoni twych
Mów, powiedz, że zostaniesz jeszcze
Nim odbierzesz mi powietrze
Zanim wejdę w wielkie nic
Nie, nie możesz teraz odejść
Jestem rozpalonym lodem
Zrobię wszystko, tylko bądź
Bądź, zostań jeszcze chwilę, moment
Płonę, płonę, płonę, płonę...
Zimnym ogniem czarnych słońc
Nie, nie możesz teraz odejść
Popatrz listki takie młode
Nim jesieni rdza i śmierć
Bądź - proszę cię na rozstań moście
Nie zabijaj tej miłości
Daj spokojnie umrzeć jej
Bądź - proszę cię na rozstań moście
Nie zabijaj tej miłości
Daj spokojnie umrzeć jej
Nie, nie możesz teraz odejść
Jestem rozpalonym lodem
Zrobię wszystko, tylko bądź
Bądź, zostań jeszcze chwilę, moment
Płonę, płonę, płonę, płonę...
Zimnym ogniem czarnych słońc